Miesięczne archiwum: Marzec 2014

„Branding terror” – książka o markach grup terrorystycznych

BRANDINGTERROR

” (…) dla wielu aktywnych grup terrorystycznych na świecie „branding” i „marketing” stały się ważnymi elementami strategii. (…) rakieta [na której namalowano logo grupy terrorystycznej oraz jej hasła] (…) była aktem terrorystycznym, ale była również aktem komunikacji wizualnej zaprojektowanej, aby oznaczyć i zidentyfikować grupę, komunikować to, za czym się opowiada (…)”

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak może wyglądać profesjonalnie zrobiona księga znaku dla organizacji terrorystycznych – nie musicie szukać dalej.

Branding Terror: The Logotypes and Iconography of Insurgent Groups and Terrorist Organizations

P.S. Swoją drogą – większość pozycji to nowoczesne ugrupowania, od lat ’90 wzwyż, co oznacza, że dominują tam ugrupowania islamistyczne.
Niestety brakuje lewicowych organizacji terrorystycznych Europy i Ameryki Południowej lat ’70-’80, a te mogły pochwalić się znacznie ciekawszymi logotypami o złożonej historii. Przede wszystkim były o wiele bardziej zróżnicowane graficznie niż organizacje z Bliskiego i Środkowego Wschodu. Żeby nie wspomnieć o tym, że miały nazwy jak dobre rockowe zespoły.

O radzieckich westernach – „Białe słońce pustyni”

Jeśli nie kojarzycie ZSRR ze świetnymi westernami, to czas nadrobić braki. Pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy to prawdopodobnie produkcje, w których Czesi i Niemcy z NRD zakładają peruki i pióra, ale to tylko urywki bogactwa, które kryje się za terminem „Ostern”.
Amerykańska wizja granicy, kolonizacji nowych ziem, „cywilizowania” tubylczej ludności i niesienia postępu na zachód świetnie pasowała do radzieckiej rzeczywistości, dawała możliwość opisania historii ZSRR.
Osterny mówią o czasach rewolucji lub okresu zaraz po niej, kiedy władza radziecka rozszerzała swoje wpływy. Akcja dzieje się na pustyniach środkowego wschodu, miejsce Indian zajmują koczownicze narody zamieszkujące step, szeryfem zostaje czerwonoarmista, który próbuje zaprowadzić prawo pośród chaosu.

„Białe słońce pustyni” to stanowczo jedna z moich najulubieńszych pozycji z tego gatunku.

Żyrandol, w którym światło dają podpięte do prądu korniszony

Po podłączeniu korniszona do prądu – zaczyna świecić. Na skutek działania elektryczności pobudzone zostają jony sodu w soli. Kiedy wracają do stanu podstawowego emitują żółte światło (pewnie znacie je z ulic – na ogół są oświetlane latarniami z lampami sodowymi). Dzięki dużej przezroczystości korniszony są doskonałym materiałem na żarówkę – może z nich uciec więcej światła w porównaniu do innych warzyw.

Bompas & Parr postanowili stworzyć żyrandol świecący korniszonami. Mały korniszon potrzebuje ok 300W, żeby zaświecić, większy potrzebuje już 500W. Dlatego ich wynalazek pobierał dwa razy więcej prądu od krzesła elektrycznego.

via ArsTechnica

Spisek, który pozbawił USA tramwajów

HOBOTOWN

Obecnie w USA tylko kilka miast posiada sieć tramwajową, chociaż jeszcze na początku XX wieku każde skupisko ludności w Stanach z populacją powyżej 10 000 posiadało system transportu szynowego. Skąd nagła zmiana? Prawdopodobnie mieliśmy do czynienia ze spiskiem przemysłu samochodowego, któremu przewodził General Motors.

W latach ’30 GM powołało kilka firm, których głównym zadaniem było przejmowanie firm świadczących usługi przewozu szynowego, a następnie wymiana taboru na autobusy. Ich udziałowcami był również przemysł petrochemiczny oraz producenci opon. Przejęcia te doprowadziły do skandalu oraz wyroku z 1949 skazującego kilka przedsiębiorstw na kary finansowe za próbę zmonopolizowania dostaw dla systemów komunikacji publicznej, ale stało się to za późno, żeby powstrzymać zmiany.  Do 1955 firmy w posiadaniu GM przejęły ponad 1000 przedsiębiorstw tramwajowych, w 90% z nich wprowadzono transport kołowy.

W latach ’70 władze miast w USA zaczęły publicznie oskarżać GM o likwidowanie konkurencji, zmniejszanie jakości transportu publicznego, od lat ’90 kolejne miasta zaczynają powracać do miejskiego transportu szynowego.

W tle przejęć i wymiany taboru miały oczywiście miejsce inne procesy, które przyspieszały upadek. Rozrastające się przedmieścia powodowały uzależnienie od samochodów, rząd skupiał się przede wszystkim na budowie autostrad, w grę wchodziły również problemy podatkowe.

Znajdziesz więcej na wiki.

Globalne ocieplenie wybudza z hibernacji wirusy sprzed tysięcy lat

pithovirus-sibericum

Globalne ocieplenie zabija nas na coraz więcej rozkosznie skomplikowanych i niespodziewanych sposobów. Chociaż od czasów pojawienia się HIV wiara w uwolnienie ludzkości od chorób powodowanych przez wirusy wyparowała, to Ziemia postanowiła wystawić nam (po raz kolejny) środowy palec, jeszcze wyżej niż ostatnio.

Naukowcy, którzy pobrali próbki ziemi z głębokości 30 metrów z wiecznie zamarzniętych stepów Syberii odkryli, że wystarczy samo odtajanie po kilkudziesięciu tysiącach lat, żeby wirus Pithovirus sibericum był w stanie zainfekować organizmy. W najlepszym wypadku oznacza to, że nie będziemy w stanie nigdy zwalczyć niektórych chorób, które wydawały się opanowane – np. ospy. Gorsza opcja oznacza spotkanie nie ze starymi kumplami, a wirusami, z którymi ludzkość nigdy nie miała do czynienia, więc nie była w stanie wytworzyć na nie odporności.

Możemy spodziewać się tylko nasilenia zjawiska – wraz ze wzrostem temperatury na Ziemi spod lodu i zmarzliny wychodzić będą kolejne obszary, a wraz z nimi – gatunki. Proces ten przyspiesza na skutek rozszerzania się zasięgu ludzkiej działalności – eksploatujemy coraz więcej terenów, przez co zwiększamy ilość potencjalnych kontaktów z do tej pory ukrytymi wirusami.

via The Verge

„Juden Raus” – niemiecka gra planszowa z lat ’30

juden-raus3267832_57053317_dsc_0045

Niedawno opisywałem grę Brendy Romero, w której gracze mieli za zadanie przewozić pociągami transporty Żydów do obozów. Ale okazuje się, że pomysł na tworzenie gier, w których gracz jest trybikiem Zagłady jest znacznie starszy i sięga – nikt nie powinien być zaskoczony – czasów III Rzeszy.

W 1936 w Niemczech powstała gra planszowa „Juden Raus”, w której głównym celem było zadbanie o czystość rasową Rzeszy. Na planszy znajdowało się sześć pionków, które w obraźliwy sposób przedstawiały Żydów. Pionki te należało wypchnąć poza mur symbolizujący granice Niemiec, „do Palestyny”. Do gry zachęcały napisy znajdujące się na planszy: „Zeige geschick im Würfelspiel, damit du sammelst der Juden viel!” („Pokaż swoje umiejętności rzucając kośćmi, żeby zebrać wszystkich Żydów!”).

Wydaje się jednak, że nazistom nie podobało się takie przedstawianie problemów, które dotykały kwestii związanych z czystością rasową. Gazeta „Das Schwarze Korps” pisała, że to pomysł lejący wodę na młyn światowego żydowskiego dziennikarstwa, który pozwoli ośmieszyć starania nazistów jako „dziecinne”. Redaktorzy DSK przestrzegali, że dzieciom może zacząć się wydawać, że problemy polityczne można rozwiązać przy pomocy kości.

via DangerousMinds. Juden Raus na BoardGameGeek

Jak korzystać z wytrycha?

Zamki i klucze to dość stara technologia, która niewiele zmieniła się od starożytności. Łatwy do obejścia mechanizm, który działa tylko dlatego, że większość ludzi po prostu nie chce się dostać do zamkniętych miejsc. Ale jeśli planujecie życie poza prawem przegrzebując się przez cudzy szajs – ten gif może się wam przydać.

TONITEWEROB

Dystopijna przyszłość, w której miasta zostały zniszczone przez potwory – wspieramy drobną przestępczość od 1996.

W następnym odcinku: rady, jak skutecznie rabować płonące domy w przebraniu strażaka.

O ludziach, którzy publikują numery swoich kart kredytowych na twitterze

IROBYOUBITCH

Jeśli potrzebujecie numeru karty kredytowej – nie musicie iść do banku, żeby otworzyć konto! Wystarczy wejść na twittera i poszukać ludzi, którzy chwalą się swoimi nowymi plastikami na zdjęciach.

Co się stało z pięknymi czasami, kiedy trzeba było naprawdę się starać, żeby okraść ludzi przez internet. Przestępstwo przestaje przynosić radość, kiedy jest zbyt łatwe. :(
https://twitter.com/NeedADebitCard

Na skutek złych praktyk rolników szkodniki mogą zagrozić modyfikowanym uprawom

LOLLOOLYOURMUM

W USA rozprzestrzenia się stonka kukurydziana, która wytworzyła odporność na toksynę Bt, którą produkowała genetycznie modyfikowana kukurydza powszechnie stosowana od lat ’90. Zastosowanie nowego typu upraw sprawiło, że możliwe stało się ograniczenie wykorzystania pestycydów, roślina sama produkowała substancje odstraszające szkodniki.

Niestety na skutek złego zarządzania uprawami istnieje groźba, że po USA rozprzestrzeni się stonka odporna na mechanizmy obronne roślin i będzie trzeba powrócić do oprysków lub stworzyć nowe gatunki. Naukowcy ostrzegali, że aby uchronić się od powstawania nowych gatunków konieczne będą zabiegi, które zwiększą pulę genów w populacjach szkodników nie pozwalając na grupowanie się tych, które nabyły odporność. Sugerowali oni obsadzanie połowy areału upraw kukurydzą nieprodukującą toksyn Bt.

Niestety ustawodawstwo w USA mówi tylko o dobrowolnych zasiewach na 5-20% areału. Wielu rolników zupełnie zignorowało te sugestie, co sprawiło, że osobniki posiadające odporność były jedynymi, które przeżywały na obsianych kukurydzą Bt polach. Dzięki temu powstawały ogromne odporne populacje. Istnieje groźba, że rozprzestrzenią się na pozostałe pola poważnie grożąc 3/4 upraw kukurydzy w USA. Nie pomagał fakt, że firmy produkujące ziarno nie pozwalały na badanie ich produktów, co ujawniłoby słabości upraw znacznie wcześniej.

Więcej w Wired

fot. Sarah ZukoffCC BY

Monumentalna architektura post-sowieckich republik

frank_herfort_68 Frank_Herfort_13

Monumentalna architektura jest jedną z wizytówek Związku Radzieckiego, większość z nas kojarzy ZSRR z niesamowitymi do granic absurdu budowlami, które miały podkreślać status mocarstwa. (Jakiś czas temu wrzuciłem linka do 25 absolutnych perełek.)

Ale upadek Związku nie spowodował odejścia od starych przyzwyczajeń, po prostu zaczęto czerpać wzorce z innych źródeł. Socrealizm i modernizm nawiązujące do postępu technologicznego zostały zastąpione obserwacją zachodu, chociaż w formie, której prawdopodobnie nie rozpoznałby mieszkaniec Francji czy Niemiec.

Frank Herfort wybrał się w podróż przez Ukrainę, Rosję i Kazachstan, żeby udokumentować nową imperialną architekturę, co opisał i zilustrował w książce Imperial Pomp.