Miesięczne archiwum: Maj 2014

Moskiewscy aktywiści wchodzą pod samochody jadące po chodnikach

Te śmieszne wężyki samochodów, które widujecie na ulicach polskich miast to nic w porównaniu z moskiewskimi korkami. Utknięcie w nich niewiele różni się od dożywocia.

Sfrustrowani kierowcy próbują skrócić czas przejazdu pakując się na chodniki, ale grupka lokalnych aktywistów próbuje to utrudnić rzucając się pod jadące samochody. Na filmie, oprócz pól-samobójczego działania w imię bezpieczeństwa pieszych, widać również bójki pomiędzy zajeżdżającymi sobie drogę kierowcami. Fun!

via boingboing

Lot na księżyc musiał być prawdziwy. W 1969 nie było technologii pozwalającej na jego sfałszowanie

Teorie mówiące o tym, że loty na księżyc są rządowym spiskiem, a lądowanie zostało nagrane w studio na Ziemi są fałszywe. Oczywiście, są fałszywe, bo są szalone, nielogiczne i niedorzeczne, ale w tle tego wszystkiego jest jeszcze jeden wątek, który jest podkreślany zbyt rzadko – w 1969 nie istniała technologia filmowa, która pozwoliłaby na sfałszowanie lądowania.

Myśląc o możliwości retuszów, montażu, efektów itp. myślimy kategoriami współczesnych możliwości filmowców. Ale to błąd. Wydaje się, że w 1969 potrafiliśmy polecieć na Księżyc, ale nie byliśmy w stanie dobrze edytować filmu. Obecnie radzimy sobie świetnie z efektami, ale jakoś zapomnieliśmy, jak lata się na Księżyc.

W filmie SG Collins wyjaśnia, dlaczego pół wieku temu nie potrafiliśmy kłamać, że polecieliśmy w kosmos.

Dissolving Europe. Reklamy + rozpuszczalnik = sztuka

w640

Fałszywy bilet interrail + zestaw kluczy do otwierania gablot reklamowych na przystankach to połączenie, które aż prosi się o artystyczny projekt. Berliński streetartowiec Vermibus wykorzystał swoją szansę, żeby jeździć po Europie i modyfikować plakaty i reklamy.

Przy użyciu rozpuszczalników przemalowuje i modyfikuje skradzione plakaty usuwając z nich loga, ludzkie twarze i skórę. Następnie przywraca je przestrzeni miejskiej zastępując istniejące reklamy.

w64011

 

via Beautiful Decay

Problemy kadrowe FBI – za dużo hakerów pali trawę

Winners_Dont_Use_Drugs

W FBI panuje bardzo ostra polityka kadrowa – zatrudniane osoby nie mogą mieć kontaktu z narkotykami i muszą zadeklarować, że nie korzystały z nich na trzy lata przed zgłoszeniem się do służby. Ale okazuje się, że polityka ta bardzo poważnie ogranicza zdolność do reagowania na cyfrowe zagrożenia. Bo zdolni hakerzy bardzo lubią trawę.

Dyrektor FBI, James Comey, podczas konferencji prasowej przyznał, że niezbędna będzie zmiana zasad. W tym roku FBI planuje zatrudnić dodatkowe 2000 osób, aby walczyć z cyberzagrożeniami i przewiduje się problemy werbunkowe. Przy okazji marihuana jest już legalna w kilku stanach USA, dlatego coraz ciężej uzasadnić politykę zerowej tolerancji.

Ale systemowe zmiany mogą zająć trochę czasu, dlatego już teraz Comey zachęca do składania podań nawet tych, którzy nie spełniają narkotykowych kryteriów.

EDIT: :(( jednak nie, Comey sprostował swoją wypowiedź twierdząc, że nie planuje się zmiany polityki.

via WSJ Blogs

Po zakończonej morderstwem kłótni na Antarktydzie, Sowieci zakazali gry w szachy

6189840090_4f42c81405_z

W 1959 roku podczas gry w szachy na stacji Wostok na Antarktydzie doszło do kłótni pomiędzy dwoma naukowcami. Ostatecznym argumentem okazało się wsadzenie siekiery przez jednego z graczy w drugiego. Od tego czasu szachy zostały zakazane w sowieckich stacjach badawczych. //artykuł na Wikipedii mówi również o zakazie dotyczącym kosmonautów, ale ciężko to zweryfikować, bo odsyła do niedostępnej książki//

Przy okazji, wejdźcie na Wikipedię, gdzie znajdziecie listę śmierci powiązanych z szachami oraz przeczytajcie tę wyczerpującą listę śmierci szachistów.

fot. Thomas Leuthard, CC BY

Tysiące australijskich owiec popełnia samobójstwo bijąc głową w kamienie

8520976354_d3ef3499a8_z

Tysiące owiec w Australii popełniło samobójstwo bijąc głowami w kamienie i mury aż do momentu, w którym pękają im czaszki.

Winę ponosi zatrucie rośliną, która na skutek niedawnych pożarów buszu rozprzestrzeniła się na pastwiska. Jej spożycie powoduje trwałe i nieodwracalne uszkodzenie centralnego układu nerwowego. Jedynym sposobem na uratowanie owiec jest przegonienie ich w miejsce, w którym nie będą wyeksponowane na działanie szkodliwej substancji.

A przeganianie nie jest łatwe – już po spożyciu niewielkiej ilości rośliny, zwierzęta tracą orientację w terenie, zaczynają się słaniać na nogach. Zebranie stada, czynność, która normalnie normalnie trwa kilka godzin, przeciąga się przez wiele dni.

via Independent

fot. ‚attentive sheep’, enki22, lic CC BY-ND

„Sir, you are being hunted”, steampunkowa gra w ucieczkę przed wiktoriańskimi myśliwymi-robotami-dżentelmenami

YOUDIENOWTADAA

W „Sir, you are being hunted” gracz trafia wymiaru, w którym ludzie są zwierzyną łowną, na którą poluje armia wiktoriańskich robotów-dżentelmenów, którzy popijają whisky, palą cygara i chwalą się zdobyczami.

Pomysł na grę świetny, ale od niej samej fajniejszy jest chyba jest premierowy teledysk.

Witajcie w przyszłości!

„Pamiętacie samochody? Samochody przyszłości są zupełnie inne niż dzisiejsze. Nigdzie się nie ruszają! Są jak domy, a w trzy lub cztery osoby będziecie w stanie bronić ich, żeby mieć schronienie.
Oto inny dom z przyszłości. Okna są już przestarzałe!
Najnowsza moda: spanie w jednym miejscu przez noc, a następnie ucieczka przed gangami!”

Świetny filmik w klimacie radosnych ogłoszeń społecznych i reklam z lat ’50-’60 o – kto by się spodziewał – dystopijnej przyszłości.

Jak otworzyć zamkniętą na kłódkę walizkę, żeby nie pozostawić śladów?

Chcecie wziąć coś niepostrzeżenie z czyjejś walizki, ale nie potraficie otwierać kłódek bez kluczyka? Nie ma problemu!

Dystopijna przyszłość, w której miasta zostały zniszczone przez potwory, wspieramy drobną przestępczość od 1996.

P.S.
Nie pozwalajcie oglądać filmu do końca swoim znajomym, pokazują tam również, jak się przed tym bronić.

via Laughing Squid

Dlaczego dajemy się kolonizować? Z obawy przed zemstą sąsiadów

2006.17.1.89.2;  98770053; NG 184

Na ogół utożsamiamy kolonializm z morderczymi wojnami pomiędzy Europejczykami i lokalnymi ludami i narodami, ale nie każdy kontakt był tak gwałtowny. W niektórych przypadkach lokalna ludność z ulgą przyjmowała fakt, że narzuca się jej obce zasady.

Aż do lat ’30 XX wieku byliśmy przekonani, że wyżyny i płaskowyże Papui Nowej Gwinei są puste i porośnięte dżunglą. Zaskoczenie przyszło, kiedy w 1938 nad wyspą przeleciał samolot, z którego zaobserwowano całe doliny pokryte uprawami i wioskami. W jednej tylko dolinie Baliem mieszkało ok. 50 tysięcy ludzi.

W przeciągu kilku lat obszary te zostały skolonizowane i objęte władzą lokalnych rządów. Ale władza ta była nadzwyczajnie krucha – w latach ’60 mogła ograniczać się do jednego australijskiego policjanta nadzorującego teren zamieszkany przez 20 tysięcy ludzi, którzy jeszcze kilka lat wcześniej toczyli ze sobą krwawe wojny. Uwolnienie się spod cudzego panowania zajęłoby kilka minut. Ale obserwować można było zjawisko zupełnie odwrotne – ciepłe przyjmowanie narzucanych z zewnątrz reguł.

Dlaczego? Przyczyną (obok strachu przed silnym, ale bardzo odległym przybyszem) były prawdopodobnie plemienne wojny oraz odwetowe morderstwa.

Pośród ludów zamieszkujących Papuę Nową Gwineę istniała bardzo mocno zakorzeniona i zrytualizowana instytucja odwetowych morderstw i wojen. Były to samonapędzające się zjawiska i nie było wewnętrznych mechanizmów, które umożliwiłyby ich zatrzymanie. Konieczne byłoby uzyskanie władzy przez któregoś z wodzów, ale sam proces wojen uniemożliwiał konsolidację.

Zjawiska te sprawiały, że śmiertelność na skutek działań wojennych pośród plemienia Dani była sześć razy wyższa niż śmiertelność w jakimkolwiek kraju na Ziemi. W Niemczech i Rosji w XX wieku odsetek śmiertelności na skutek wojny wyniósł 0.15%, chociaż państwa te zostały dwukrotnie spustoszone przez wojnę.  W Japonii odsetek śmierci na skutek wojny wynosił 0.07%, chociaż spadły na nią dwie bomby atomowe, a jeden tylko pożar Tokio pochłonął 100 tysięcy ofiar. W Europie wojny były epizodami angażującymi relatywnie małą część populacji raz na wiele lat. Pośród Dani ryzyko morderstw, najazdów i zasadzek było codziennością dla wszystkich członków społeczności, w tym kobiet i dzieci.

Właśnie dlatego mężczyźni z plemienia Auyana powiedzieli antropologowi Sterlingowi Robbinsowi, że ich życie od czasu pojawienia się obcego rządu się poprawiło, a oni sami mogą spokojnie spożywać posiłki, poruszać się po wiosce i pracować na polu bez nieustannego strachu przed śmiercią.

Dlatego polityka kolonialna Australijczyków była tak skuteczna. Żołnierze przyjeżdżali do wioski, kupowali świnię i strzelali do niej, żeby zaprezentować moc broni palnej. Następnie nakazywali zburzenie palisad i zniszczenie wojennych tarczy. A tubylcy z zadziwiającą łatwością rezygnowali z mającej setki lat tradycji plemiennych wojen. To, co nie udało się żadnemu z wodzów plemiennych – uzyskanie monopolu na przemoc – przychodziło z zewnątrz wraz z bronią palną.

W żaden sposób nie uzasadnia to polityki kolonialnej, która wszędzie na Ziemi wiązała się z niespotykaną brutalnością, wysiedlaniem ludzi, masowymi morderstwami i wszelkimi zbrodniami przeciw ludzkości, jakie tylko możemy sobie wyobrazić.

Ale motywacje oraz procesy, które stały za kolonializmem bywają bardzo niestandardowe i potrafią wiele powiedzieć o ludzkiej psychice i stosunkach władzy w społeczeństwach.

Na podstawie: „The world until yesterday”, Jared Diamond