Miesięczne archiwum: Wrzesień 2015

Małpy, które weszły w epokę kamienia.

p01w05fz

Nikogo nie dziwi, że zwierzęta korzystają z narzędzi. Wykorzystanie przedmiotów w celu pozyskania żywności lub obrony jest powszechnie nie tylko pośród naczelnych, robią to również ptaki, a nawet ryby.

Jednak pytanie o to, w jaki sposób z narzędzi korzystają gatunki, które są nam ewolucyjnie bliskie jest ważne, żeby zrozumieć, w jaki sposób staliśmy się ludźmi, w końcu wykorzystanie narzędzi było jednym z czynników, który kierunkował naszą ewolucję.

Oznacza to, że konieczne było powstanie nowej dziedziny nauki – archeologii naczelnych. Narzędzia się elementem kultury, zwykła paleontologia nie wystarczy, żeby badać charakter kultury szympansów, goryli, makaków czy kapucynek.

Obecność narzędzi u gatunków odległych od siebie o 35 milionów lat na drzewie ewolucyjnym mówi nam, że większość naczelnych posiada teoretyczną możliwość korzystania z narzędzi. Fakt, że nie wszystkie populacje z nich korzystają pokazuje, że jest to element kultury, że muszą zaistnieć odpowiednie warunki, żeby wymyślić narzędzie, a następnie przekazać o nim informacje innym oraz stworzyć mechanizmy transferu wiedzy między pokoleniami.

Jednym z większych źródeł informacji o narzędziach szympansów są wykopaliska z Wybrzeża Kości Słoniowej, dzięki którym wiemy, że tamtejsze szympansy korzystają z kamiennych narzędzi przynajmniej od 4300 lat. Wiemy, że nie są to pozostałości po ludziach, ponieważ były używane do rozbijania niejadalnych dla nas orzechów. Również waga sugeruje, że to nie ludzie byli ich twórcami. Nasze słabe, ludzkie ręce korzystały z precyzyjniejszych, ale lekkich narzędzi, inne naczelne łapały się nawet za kamienie ważące 9 kilogramów.

Można dojść do wniosku, że różne populacje różnych gatunków naczelnych wielokrotnie i niezależnie wchodziły w epokę kamienia i nie było to jednorazowe zachowanie któregoś z naszych bezpośrednich przodków. W historii naszej planety wielokrotnie pojawiały się i znikały populacje małp wykorzystujących narzędzia do otwierania małż, wykopywania bulw czy rozbijania orzechów.

Narzędzia wykorzystywane przez inne naczelne są prymitywne i przypominają te, z których korzystali ludzie 3,3 miliona lat temu. Pytanie o to, czemu szympansy czy makaki nie rozwinęły sztuki tworzenia lepszych narzędzi pozostaje otwarte – być może są na początku swojej drogi (ludziom stworzenie nowej kultury tworzenia narzędzi zajęło milion lat), być może istnieją obiektywne powody, dla których nie są w stanie rozpocząć formowania kamieni.

Wiemy, jakie są granice możliwości żyjących obecnie małp – uczymy je mówić, korzystać ze stworzonych przez nas przedmiotów do wykonywania skomplikowanych czynności wymagających prawdziwego rozumowania. O wiele ciekawsze jest jednak to, co zwierzęta są w stanie wymyślić same i jak mogą rozwijać swoje wynalazki.

Na podstawie BBC

Kampania przeciwko pierdoleniu robotów.

Doug_Hines_sex_robot_roxxxy

Ewoluowaliśmy daleko od czasów gumowych i dmuchanych lalek. Na rynku pojawia się coraz więcej specjalistycznych urządzeń do masturbacji, coraz lepiej odwzorowują ludzką anatomię, a postępy w rozwijaniu sztucznej inteligencji sprawiają, że już wkrótce będziemy mieli możliwość kupienia bardzo podobnych do ludzi robotów do seksu.

Ale sprawa jest niejednoznacza etycznie. Kathleen Richardson z Uniwersytetu De Montfort i Erik Billing z Uniwersytetu Skövde stworzyli „Campaign Against Sex Robots„, w ramach której przekonują, że powinniśmy walczyć ze zjawiskiem.

Odbiorcami robotów będą przede wszystkim heteroseksualni mężczyźni, a sprowadzenie relacji między kobietą i mężczyzną wyłącznie do fizyczności będzie służyło wzmacnianiu patriarchalnych postaw w społeczeństwie. Możliwość uprawiania seksu z anatomicznie poprawnym robotem nie jest obojętna dla jednostek i społeczeństw i może prowadzić do dalszego uprzedmiotowienia kobiet.

Cała sprawa sprowadza się w gruncie rzeczy do praw człowieka i stosunku sił w społeczeństwie. Nawet korzystając z usług prostytutek, mężczyźni mają kontakt z żywą osobą, nie da się pozbyć relacji emocjonalnej. W wypadku robota ta płaszczyzna znika, a to oznacza niemożliwe do przewidzenia konsekwencje psychiczne, tym bardziej zdając sobie sprawę, jak łatwo ludzie uzależniają się od czegokolwiek, co pozwala na szybkie wyprodukowanie endorfin.

Jako społeczeństwo powinniśmy skupiać się przede wszystkim na budowaniu ram do zdrowych relacji, a nie odcinać się od innych, żeby ukryć samotność pierdoląc roboty.

via MOTHERBOARD

Jak roboty mogą unikać przemocy ze strony dzieci?

abuse

Ludzkie zachowanie jest przerażająco przewidywalne. Na podstawie prędkości, kierunku oraz ilości osób w otoczeniu można z dużą dokładnością wskazać, które z dzieci zaatakują robota krążącego po centrum handlowym.

Naukowcy z Uniwersytetu w Osace postanowili zbadać, w jaki sposób roboty mogą uniknąć zagrożenia ze strony dzieci w pracy „Escaping from Children’s Abuse of Social Robots”.

Robovie 2 to maszyna mająca ułatwiać zakupy. Nosi koszyk, wskazuje, gdzie znajdują się pewne produkty, przypomina o liście potrzebnych rzeczy. Poza tym krąży po okolicy, a kiedy na jego drodze stanie człowiek – uprzejmie prosi o przesunięcie się. Większość ludzi nie ma nic przeciwko, ale roboty są bardzo często uszkadzane przez dzieci.

W związku z tym postanowiono zbadać warunki, w których dochodzi do użycia wobec robota przemocy, żeby opracować dla niego nowe algorytmy poruszania się – takie, które pozwolą mu w ogóle unikać sytuacji, w których znajduje się w zagrożeniu.

Symulacje pokazały, że dzieci chętnie podbiegały do robota bez złych intencji, ale każda chwila spędzona w jego pobliżu zwiększała szansę celowego blokowania trasy, kopania go lub rzucania w niego przedmiotami. Dołączenie do zabawy kolejnego dziecka zwiększało szansę na znęcanie się z 7% do 13%. Z drugiej strony, zagrożenie spada, kiedy w pobliżu znajduje się osoba dorosła,  lub rośnie zagęszczenie ludzi.

Pozwoliło to stworzyć nowe zasady poruszania się – robot nieustannie monitoruje, czy grozi mu uszkodzenie na podstawie danych o osobach powyżej i poniżej 140cm w jego otoczeniu. Reaguje na pojawianie się większej liczby dzieci, zmienia trasę, jeśli oznaczałaby, że do już znajdujących się obok niego osób dołączą kolejne.

Brooklyn przed i po inwazji hipsterów

brooklyn2

Jeśli kiedykolwiek wynajmowaliście tanie mieszkanie w dużym mieście, znacie strach przed ludźmi, którzy zapuszczają się do Waszej dzielnicy z analogowymi aparatami na ostrych kołach. Wiecie, że za każdym muralem na rozpadającej się kamienicy czai się ogromne niebezpieczeństwo.

Nadciągają hipsterzy, a wraz z nimi wyższe czynsze, ręcznie robione lody zamiast krawcowej, dzwonienie po psiarnię, jak będziecie chcieli wypić piwko pod klatką i wyburzenia całych kwartałów, żeby postawić na nich grodzone bloki. Mielarka do miasta.

Kristy Chatelain obserwowała i fotografowała te zjawiska na Brooklynie, zestawiając ze sobą fotografie z 2009 roku, sprzed gentryfikacji i te wykonane w roku 2015.

Więcej foci pod linkiem. Kristy Chatelain, Brooklyn Changing.

via Wired

brooklyn1