Miesięczne archiwum: Maj 2017

Dosłownie umieramy wraz ze ścinanymi drzewami.

 

Wiele wskazuje na to, że obecność drzew ma bezpośrednie przełożenie na śmiertelność ludzi. W 2013 przeprowadzono badanie w 15 stanach USA, które zostały dotknięte masowym wymieraniem drzew na skutek działań szkodników. W krótkim czasie umarło sto milionów drzew (ok. 3% stanu na badanym obszarze), na skutek czego zwiększyła się liczba śmierci od chorób układu oddechowego i krwionośnego. W sumie okrągłe 21 193 dodatkowych śmierci, które nie nastąpiłyby, gdyby drzewa mogły rosnąć dalej. To efekty badania Geoffa Donovana z amerykańskiej służby leśnej.

Skąd ten efekt? Drzewa są dobre, a brak drzew zły. Dają cień, pochłaniają ciepło i zanieczyszczenia z powietrza, powstrzymują erozję gleby i zwiększają jej chłonność w trakcie deszczu, oddalając od nas groźbę powodzi. Są zielone i uspokajają, zmniejszają stres, poprawiają humor.

Meta-analiza badań z 2015 roku potwierdza trendy opisane przez Donovana, dodając do nich inne pozytywne czynniki, jak wyższa waga urodzeniowa dzieci czy obniżone zapotrzebowanie na antydepresanty.

Wszystko wskazuje na to, że paradoksalnie, mimo wielu zachęcających – jeśli ma się ze sobą pasek lub sznurowane buty – gałęzi, drzewa zniechęcają do umierania.

Więcej o kosztach wycinania i wymierania drzew w bardzo dobrym artykule Wired.