Autonomiczne samochody będą decydowały o tym, kto przeżyje, a kto zginie

connected-cars-645x403

Rozwój autonomicznych samochodów oznacza, że konieczne będzie montowanie systemów, które będą decydowały o tym, który z uczestników ruchu przeżyje, a który umrze.

Samochody jeżdżące bez kierowcy są już rzeczywistością, kilka stanów w USA stworzyło prawo, które pozwala na użytkowanie kierowanych przez komputer samochodów. Sen o byciu Davidem Hasselhoffem jest coraz bliżej.

Ale autonomiczna jazda oznacza również sterowane przez komputer reakcje na niespodziewane zdarzenia drogowe. Na jezdnię przewraca się drzewo, można odbić w lewo na czołówkę, pozostać na pasie i wjechać w przeszkodę lub odbić w prawo na chodnik, w przechodniów. Człowiek za kierownicą na ogół nie ma dylematów, wszystko dzieje się automatycznie i bez refleksji. Ale program sterujący pojazdem nie cierpi z powodu opóźnień wynikających z bycia gadającym workiem mięsa.

O jego reakcji decydować będą algorytmy napisane przez wspomniane worki. A to oznacza konieczność oszacowania wartości martwego przechodnia, złamanej ręki kierowcy i zbitej przedniej szyby w sposób, który powoli na ich porównanie i wybranie najkorzystniejszej opcji. Ilość dylematów moralnych rośnie z zagłębianiem się w zagadnienie – lepiej złamać kilka kręgosłupów niewinnym przechodniom czy pozwolić zginąć kierowcy, który spowodował wypadek?

Ale istnieją również mniej kontrowersyjne problemy – np. fakt, że na skutek wprowadzenia zautomatyzowanych samochodów wzrośnie ilość rozbitych dużych aut należących do marek znanych z bezpieczeństwa. Większe pojazdy są w stanie lepiej zaabsorbować siłę zderzenia i zmniejszyć ryzyko dla ludzi, co oznacza, że będą preferowanymi celami. Czy w związku z tym konieczne będzie podniesienie składek ubezpieczenia kombiaków od Volvo? I kto będzie chciał kupować samochód, któremu de facto namalowano wielką tarczę na masce?

Warto przy tym pamiętać, że auta sterowane przez komputer będą miały znacznie mniej wypadków od tych, w których za kierowcą stoi człowiek.  Po prostu wypadki te będą znacznie bardziej kontrowersyjne i wymagają podjęcia nieznanych do tej pory decyzji.

Więcej przeczytacie w świetnym artykule Patricka Lina, naukowca zajmującego się etyką w nauce.

Dodaj komentarz