Dlaczego dajemy się kolonizować? Z obawy przed zemstą sąsiadów

2006.17.1.89.2;  98770053; NG 184

Na ogół utożsamiamy kolonializm z morderczymi wojnami pomiędzy Europejczykami i lokalnymi ludami i narodami, ale nie każdy kontakt był tak gwałtowny. W niektórych przypadkach lokalna ludność z ulgą przyjmowała fakt, że narzuca się jej obce zasady.

Aż do lat ’30 XX wieku byliśmy przekonani, że wyżyny i płaskowyże Papui Nowej Gwinei są puste i porośnięte dżunglą. Zaskoczenie przyszło, kiedy w 1938 nad wyspą przeleciał samolot, z którego zaobserwowano całe doliny pokryte uprawami i wioskami. W jednej tylko dolinie Baliem mieszkało ok. 50 tysięcy ludzi.

W przeciągu kilku lat obszary te zostały skolonizowane i objęte władzą lokalnych rządów. Ale władza ta była nadzwyczajnie krucha – w latach ’60 mogła ograniczać się do jednego australijskiego policjanta nadzorującego teren zamieszkany przez 20 tysięcy ludzi, którzy jeszcze kilka lat wcześniej toczyli ze sobą krwawe wojny. Uwolnienie się spod cudzego panowania zajęłoby kilka minut. Ale obserwować można było zjawisko zupełnie odwrotne – ciepłe przyjmowanie narzucanych z zewnątrz reguł.

Dlaczego? Przyczyną (obok strachu przed silnym, ale bardzo odległym przybyszem) były prawdopodobnie plemienne wojny oraz odwetowe morderstwa.

Pośród ludów zamieszkujących Papuę Nową Gwineę istniała bardzo mocno zakorzeniona i zrytualizowana instytucja odwetowych morderstw i wojen. Były to samonapędzające się zjawiska i nie było wewnętrznych mechanizmów, które umożliwiłyby ich zatrzymanie. Konieczne byłoby uzyskanie władzy przez któregoś z wodzów, ale sam proces wojen uniemożliwiał konsolidację.

Zjawiska te sprawiały, że śmiertelność na skutek działań wojennych pośród plemienia Dani była sześć razy wyższa niż śmiertelność w jakimkolwiek kraju na Ziemi. W Niemczech i Rosji w XX wieku odsetek śmiertelności na skutek wojny wyniósł 0.15%, chociaż państwa te zostały dwukrotnie spustoszone przez wojnę.  W Japonii odsetek śmierci na skutek wojny wynosił 0.07%, chociaż spadły na nią dwie bomby atomowe, a jeden tylko pożar Tokio pochłonął 100 tysięcy ofiar. W Europie wojny były epizodami angażującymi relatywnie małą część populacji raz na wiele lat. Pośród Dani ryzyko morderstw, najazdów i zasadzek było codziennością dla wszystkich członków społeczności, w tym kobiet i dzieci.

Właśnie dlatego mężczyźni z plemienia Auyana powiedzieli antropologowi Sterlingowi Robbinsowi, że ich życie od czasu pojawienia się obcego rządu się poprawiło, a oni sami mogą spokojnie spożywać posiłki, poruszać się po wiosce i pracować na polu bez nieustannego strachu przed śmiercią.

Dlatego polityka kolonialna Australijczyków była tak skuteczna. Żołnierze przyjeżdżali do wioski, kupowali świnię i strzelali do niej, żeby zaprezentować moc broni palnej. Następnie nakazywali zburzenie palisad i zniszczenie wojennych tarczy. A tubylcy z zadziwiającą łatwością rezygnowali z mającej setki lat tradycji plemiennych wojen. To, co nie udało się żadnemu z wodzów plemiennych – uzyskanie monopolu na przemoc – przychodziło z zewnątrz wraz z bronią palną.

W żaden sposób nie uzasadnia to polityki kolonialnej, która wszędzie na Ziemi wiązała się z niespotykaną brutalnością, wysiedlaniem ludzi, masowymi morderstwami i wszelkimi zbrodniami przeciw ludzkości, jakie tylko możemy sobie wyobrazić.

Ale motywacje oraz procesy, które stały za kolonializmem bywają bardzo niestandardowe i potrafią wiele powiedzieć o ludzkiej psychice i stosunkach władzy w społeczeństwach.

Na podstawie: „The world until yesterday”, Jared Diamond

Dodaj komentarz