Historia śmierci i kalectwa w trakcie zawodów w przeciąganiu liny

Irish_600kg_euro_chap_2009

Nie ma żartów z przeciąganiem liny. To sport, który bardzo często prowadzi do tragedii – uciętych kończyn, a nawet śmierci. Na pewno potraficie wyobrazić sobie skręcone kostki i nadgarstki, ale bywało znacznie gorzej.

Naprężona lina gromadzi ogromne ilości energii. Dopóki trzyma się w jednym kawałku, wszystko jest ok, gorzej, kiedy pęknie. W 1978 w Pensylwanii 2300 uczniów próbowało pobić rekord Guinnessa w ciągnięciu liny. Efektem było dwustu rannych. Poszkodowani mieli przede wszystkim poparzenia drugiego stopnia, ale pięć osób straciło palce, jedna z nich kciuk. Lina była przeznaczona do użycia w przemyśle i mogła wytrzymać ładunek o wadze 6 tysięcy kilogramów, uczestnicy wycisnęli więcej.

W 1995 kolejna grupa młodzieży próbowała pobić rekord w Niemczech. Tym razem skończyło się ranami 102 osób oraz śmiercią dwóch – 9-letni chłopiec zmarł na skutek uderzenia pękniętym kawałkiem liny, drugi zmarł zmiażdżony przez uczestników. W 1997 roku na Taiwanie, kiedy w trakcie państwowego święta pękła lina, dwie osoby straciły ręce. Pomimo tragedii, ludzie nie przestali uczestniczyć w tym morderczym sporcie, a w 2007 roku dwoje nastolatków straciło ręce, kiedy obwiązali je liną.

Shelby Richardson, prezes Amerykańskiego Stowarzyszenia Ciągnięcia Liny podkreśla, że główną przyczyna wypadków jest wykorzystanie nieregulaminowej, nylonowej liny. Chociaż Stowarzyszenie tego zabrania, zawodnicy obwiązują często linę dookoła nadgarstków, czego efektem są odcięte ręce.

via priceonomics

Dodaj komentarz