Kiedy kartografowie zastawiają pułapki na kartografów, powstają nowe miasta

agloe

Jak złapać kartografów, którzy kopiują cudzą pracę, zamiast wykonać ją własną kartograficzną pracą? Mapa ma za zadanie oddawać rzeczywistość, raczej spodziewamy się, że mapy stworzone przez osobne zespoły będą identyczne. Ciężko zarzucić komuś, że ukazał teren identycznie jak my sami, zwłaszcza jeśli obowiązuje nas ta sama kartograficzna konwencja.

Chyba, że ich twórcy zaczną wymyślać miejsca, żeby złapać tych, którzy od wizyty w terenie wolą kalkę.

W latach ’30 Otto Lindberg i Ernest Alpers umieścili fikcyjne miasto Agloe na kawałku pustej, nieuczęszczanej drogi w stanie Nowy Jork. Kiedy kilkadziesiąt lat później zauważyli miejscowość na mapach wydawanych przez Rand McNally byli przekonani, że firma zerżnęła ich pracę i wpadła w ich misterną pułapkę. Nie udało im się jednak odtrąbić zwycięstwa – na skrzyżowaniu, na którym miało istnieć fikcyjne Agloe znajdowało się prawdziwe Agloe. Stał tam sklep „Agloe General Store”, a skąd miałby wziąć nazwę, jeśli nie od prawdziwej miejscowości?

W jaki sposób żart się zmaterializował? Kiedy właściciele sklepu wybierali nazwę, korzystali z mapy kupionej na stacji benzynowej Esso, która kupiła z kolei mapy od Lindberga. Nie mając powodu, żeby nie ufać mapie, nazwali swój sklep nazwą fikcyjnej miejscowości, w której byli przekonani, że się znajdują. Rand McNally zostało uwolnione od jakichkolwiek zarzutów, w końcu poprawnie oddali stan rzeczy.

Kiedy sklep został zamknięty, nazwa pozostała. Agloe zostało usunięte z map Google (które na skutek serii przejęć na przestrzeni kilku dekad stało się posiadaczem praw do map Lindberga) dopiero na początku 2014 roku.

via NPR

Jedna myśl nt. „Kiedy kartografowie zastawiają pułapki na kartografów, powstają nowe miasta

Dodaj komentarz