Na skutek spożycia grzybów 1/3 dzików w Niemczech jest zbyt napromieniowana, żeby je jeść

5740244092_87d3c17137_z

Jedzenie dziczyzny w naszym regionie może być niebezpieczne. Władze Saksonii wymagają, żeby myśliwi poddawali testom wszystkie dziki, które upolują. W 2012 roku zarejestrowano przekroczenie norm bezpieczeństwa w 297 wypadkach na 752 zwierząt.

Norma uznana za bezpieczną przez niemiecką administrację to 600 bekereli radioaktywnego cezu-137 na kilogram. Niektóre zwierzęta przekraczały tę normę dziesiątki razy. Skażone zwłoki muszą zostać zniszczone, myśliwi otrzymują w takich wypadkach odszkodowania.

Skąd skażenie? Prawdopodobnie ma źródło jeszcze w awarii czarnobylskiej elektrowni w 1986 roku. W Europie nie pozostało już wiele śladów tamtej katastrofy, ale grzyby, które stanowią podstawę diety dzików, absorbują promieniotwórcze pierwiastki lepiej od roślin i stanowią lepsze medium pomiędzy skażoną glebą, a zwierzętami. Jedzenie dużej ilości grzybów może wydawać się równie złym pomysłem, jak jedzenie skażonej dziczyzny, ale w rzeczywistości zagrożenie nie jest duże. Normy zostały ustalone na takim poziomie, aby codzienne spożycie w długim terminie nie zagrażało zdrowiu. Mało kto żywi się wyłącznie grzybami czy dziczyzną, incydentalne spożycie pokarmu przekraczającego normy nie powinno stanowić problemu.

Dane pochodzą z Saksonii, ale radioaktywna chmura z Czarnobyla przykryła również Polskę. Nie ma powodu, żeby uważać, że nasza dziczyzna świeci mniej. EDIT: na fejsie w dyskusji wyszło, że być może normy niemieckie są zbyt ostre. Polskie są takie same (zał. 6 pkt 17).

źródło: The Vergefot. Liz, CC BY-NC

 

P.S.

Skoro już o Czarnobylu, jeśli chcecie rzucić okiem na moje (średniej jakości) zdjęcia, które zrobiłem w trakcie wyprawy do zamkniętej strefy dookoła elektrowni, zobaczycie je na Flickrze ;)

Dodaj komentarz