Porzucone nuklearne latarnie wzdłuż północnego wybrzeża Rosji

W czasach zimnej wojny Związek Radziecki postawił wzdłuż północnego wybrzeża, wewnątrz kręgu polarnego, szereg atomowych latarni, które obecnie, rozkradzione i porzucone, stanowią enklawy skażenia promieniowaniem ciągnące się wzdłuż plaż Syberii.

Północna Syberia nie stanowi najprzyjemniejszego miejsca do zamieszkania, noc polarna trwa tam po 100 dni w roku, żeby nie wspomnieć rozkosznie niskich temperaturach. Wybrzeże znajduje się setki kilometrów od cywilizacji, więc nie było realnej możliwości, aby płynące Oceanem Arktycznym statki były naprowadzane i chronione przez ludzi. Rozwiązaniem było postawienie zrobotyzowanych, autonomicznych latarni napędzanych własnymi reaktorami (a dokładnie: generatorami RITEG). Dzięki temu nie wymagały żadnej ludzkiej ingerencji przez lata.

Kiedy Związek upadł, zapomniano o ochronie. Stały się celem wypraw złomiarzy, którzy oprócz miedzianych kabli ukradli również osłony generatorów, pozwalając na skażenie okolicy materiałami promieniotwórczymi. Zagrożenie jest tym większe, że nie wiadomo, gdzie znajdują się wszystkie z latarni. Powstało nawet kilkaset obiektów tego typu, ale wielkie odległości oraz brak nadzoru nad archiwami sprawia, że dokumenty mówiące o lokalizacji zostały utracone.

Więcej oraz galeria: englishrussia

lighthouse

Dodaj komentarz