Przeciwko państwu opiekuńczemu, przeciwko kapitalizmowi

Nie ma możliwości, żeby mówić o solidarności i godności, dopóki dopuszcza się jako etyczne jakikolwiek wariant systemu, który pozwala na wyzysk, na czerpanie zysku z ciał innych ludzi, sprzedawanych na godziny, żeby przeżyć. Dopóki akceptuje się kapitalizm, dopóty uznaje się za etyczny fakt, że na końcu łańcucha znajdą się ludzie, których całe życie zostało podporządkowane zyskowi kogoś innego, których życie zależy od arbitralnych, biznesowych decyzji.

Z punktu widzenia lewicowych wartości wolności, równości i siostrzeństwa, nie ma żadnego uzasadnienia dla pozytywnej etycznej oceny kapitalizmu, jeśli nie planuje się przymykać oka na zło, które dotyka słabszych. Kapitalizm z samej swojej natury nie może być etyczny, bo podstawą jego istnienia jest zgoda na to, żeby życie słabszych było w pełni podporządkowane chęci zysku niewielkiej grupy silnych. Przyzwolenie na to, żeby środowisko, którego wszyscy jesteśmy równą częścią, było eksploatowane – obecnie widzimy, że do granic wytrzymałości – w zgodzie z interesami ludzi, którzy nie mają żadnego interesu w utrzymaniu go w dobrym stanie dla przyszłych pokoleń, nie jest kompatybilne z ideą równości.

Progresywne podatki w USA płaciły za polityczne morderstwa aktywistów

Argumentem przeciwko radykalnemu odrzuceniu kapitalistycznych środków produkcji jako nieetycznych, jest przedstawienie robotniczej sielanki lat ‘50 i ‘60 w Zachodniej Europie i Ameryce Północnej. Niskie rozwarstwienie społeczne, progresywne podatki i możliwość utrzymania rodziny z jednego etatu mają być dowodem, że kapitalizm może być etyczny.

Opis ten pomija element, który jest kluczowy dla zrozumienia tego, czym jest kapitalizm – to system, który zawsze służy silnym, żeby zapewnić im maksymalne korzyści kosztem wszystkich, którzy nie mają siły, żeby się bronić. Po wojnie, przez dwie dekady polityczna siła była po stronie białych mężczyzn z globalnej Północy, więc kapitalizm był dla nich słodki. Ale w tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych prowadzona była brutalna, rasistowska i szowinistyczna polityka. Afroamerykanie domagający się podstawowych praw człowieka, w tym rzeczy tak trywialnie oczywistych jak prawa do korzystania z tych samych toalet, co biali ludzie, byli brutalnie pacyfikowani, a FBI we współpracy z policją dokonywały bestialskich egzekucji, najeżdżając w majestacie prawa mieszkania aktywistów, żeby zamordować ich we śnie, we własnych łóżkach.

Francja i Wielka Brytania prowadziły brutalne kolonialne wojny zmieniając Afrykę Północną i Azję w krwawe pola, gdzie przesiedlano lub zamykano w obozach koncentracyjnych miliony ludzi, których uznawano za niewygodnych.

Nic nie broni nawet socjaldemokratycznej Szwecji, która była kluczowym dostawcą broni dla indonezyjskiej armii, która w 1968 roku rozpoczęła pogrom komunistów i wszystkich osób, które zostały określone jako lewicujące. W rok zamordowano pół miliona ludzi, chociaż szacunki sięgają trzech milionów.

Zarzuty wobec etycznego kapitalizmu są jeszcze większe, jeśli spojrzy się na jego koszty dla planety. Europejskie państwa dobrobytu budowały swoje bogactwo bezwzględnie niszcząc środowisko naturalne, podkopując szanse całej ludzkości na dalszy rozwój. Wczesne państwo dobrobytu usiane jest zatrutymi rzekami, wyciętymi lasami i smogiem, a kiedy negatywne efekty dla zdrowia i jakości życia stały się oczywiste – nie zrezygnowano ze zwiększania konsumpcji i zysków, a eksportowano zniszczenia do biedniejszych regionów świata. Japonia może sadzić na nowo lasy i korzystać z drewna, dopóki będzie korzystała z rabunkowych wycinek na Borneo, których negatywny efekt odbija się na setkach milionów ludzi żyjących w basenie Pacyfiku.

Biorąc pod uwagę, jakie były konsekwencje istnienia kapitalizmu, nawet najlepszy jego okres, do którego z tęsknotą nawiązuje współczesna socjaldemokracja warto nazwać po imieniu – było to 25 lat, w trakcie których cała planeta pracowała na dobrobyt kilkuset milionów białych mieszkańców globalnej północy.

Jeśli każde ustępstwo trzeba wyrywać systemowi z gardła, w końcu przychodzi zmęczenie. I porażka.

Krótki okres trwania tej radości dla wybranych pokazuje jeszcze jedno – jeśli zgadzamy się, że etycznie słuszny jest system, w którym stosunki społeczne i własności opierają się o chęć zysku i egoizm, nie istnieją żadne gwarancje, że nawet ta wąska grupa utrzyma swój poziom życia. W wystarczy drobna zmiana systemu podatkowego, żeby odebrać ludziom podstawowe warunki bytowe, co otwiera zaklęty krąg spadku ich politycznej siły. Jeśli nasz dobrobyt może trwać tylko tak długo, jak komuś się opłaca, nie ma żadnych gwarancji, że jutro będzie wciąż istniał.

To dobry moment, żeby podkreślić, o czym jest cały wywód, zanim zbierająca się para nie rozsadzi lewicowych miłośników kapitalizmu – o etycznej ocenie systemu. O uzasadnieniu zdania, które mówi, że system kapitalistyczny nie jest dobry. Powyższe akapity mają na celu przypomnienie, że etyczny kapitalizm nigdy nie istniał, a prezentowanie jego “egalitarnych” elementów jako listka figowego oznacza świadome i szowinistyczne ukrycie cierpienia większości świata, który nie tylko nie mógł korzystać z postępu, ale był celowo trzymany pod butem, żeby utrzymać dobrobyt dla niewielu.

Niewiele znaczą też statystyki, które pokazują, że jeszcze nigdy na świecie tylu ludzi nie żyło na takim poziomie, jak obecnie. W końcu istniejące dysproporcje zostały stworzone i utrwalone właśnie przez wykluwający się światowy system kapitalistyczny i imperialny. Jaskrawym przykładem jest historia Afryki. Cały kontynent został zniewolony i przeorany przez imperialną politykę mocarstw europejskich i – poza enklawami – doprowadzony do gospodarczego i politycznego upadku. Obecnie średni poziom życia rośnie, ale co roku Afryka jest drenowana przez obce siły, niszcząc środowisko i rujnując szansę na odzyskanie godnych warunków życia w dobie nieodwracalnych zmian klimatycznych.

Wobec obiektywnych barier rozwoju (Ziemia nie pozwoli 10 miliardom ludzi żyć nawet na poziomie Czechów), prezentowanie na obronę kapitalizmu tabelek, że wszystko idzie w dobrym kierunku wygląda trochę jak obrona niewolnictwa na podstawie informacji o polepszeniu warunków mieszkaniowych żywego inwentarza. Trzeba również pamiętać, że ten wzrost ma miejsce tylko dlatego, że komuś się to opłaca. Kiedy przestanie – po prostu wróci głód, co bardzo obrazowo pokazują konsekwencje kryzysu z 2008 roku, kiedy na skutek spekulacji, w rok o sto milionów zwiększyła się liczba niedożywionych ludzi mimo braku zauważalnych różnic w produkcji żywności.

Osobną kwestią jest to, co dane tabelki w ogóle pokazują. Jak ocenić jakość życia człowieka, którego społeczność została rozbita przez wywłaszczenie ziemi, represje polityczne i przymus ekonomiczny, a system wartości został wywrócony do góry nogami po przesiedleniu do nowego przemysłowego miasta. Czy zwiększenie o 20% dochodu bengalskiego pracownika rolnego międzynarodowej firmy spekulującej surowcami zbierającego bawełnę na odebranej przemocą ziemi jest faktycznym postępem i rozwojem? Czy jest z czego się cieszyć, kiedy nie istnieje żadna perspektywa zmiany jego roli w międzynarodowym systemie podziału pracy? Czy zmniejszenie głodu i cierpienia wywołanych przez ustalenie miejsca całych ras i narodów w strukturze środków produkcji świata jest powodem do zachwytu nad systemem, który jest źródłem tych cierpień?

Po co walczyć, skoro wszystko jest w gruncie rzeczy na swoim miejscu?

Rozpatrywanie zgody na istnienie kapitalistycznych środków produkcji na poziomie wartości i etyki jest nieskończenie ważnym zadaniem dla lewicy. Bez wyraźnych ocen istniejącego ładu, lewica nie różni się wiele od merytokratycznej liberalnej elity, nie potrafi zaproponować nic ponad “to samo, co wcześniej, ale trochę lepiej”.

Jest to ważne właśnie w kontekście właściwej dla kapitalizmu tendencji do przywrócenia władzy najsilniejszym i najbogatszym. Polityka, do której tęskni socjaldemokracja jest ewenementem w historii kapitalizmu i wynika z wyjątkowej sytuacji geopolitycznej na świecie – panicznego strachu przed nominalnie komunistycznym ZSRR, w którym militarystyczna, przemysłowa polityka była prowadzona dzięki ludobójstwu milionów w głodzie, czystkach i gułagach. Kiedy tylko zewnętrzne zagrożenie zniknęło, władza błyskawicznie wróciła w ręce elitarnych, biznesowych rodów i koncentruje się coraz bardziej.

Odrzucenie kapitalizmu może być ciężkie, bo traktujemy go jako domyślny system regulujący stosunki społeczne i gospodarcze. Ale nie ma w nim nic naturalnego – współczesny kapitalizm rodził się przez kilkaset lat wobec wielkiego oporu społeczeństw, w brutalnej walce, która wielokrotnie mogła zostać przegrana. Ilość zaburzeń psychicznych mieszkańców kapitalistycznych krajów pokazuje też, że system nie jest naturalny nawet dla naszych ciał, przystosowanych do wspólnego, komunalnego życia w dbających o siebie społecznościach.

Sukces kapitalizmu jest efektem wysiedleń obejmujących całe narody, grodzeń, które wypchnęły miliony ludzi w biedę i choroby, jest efektem wojen handlowych i kolonialnych, które tliły się i płonęły przez dekady. W Ameryce Północnej kapitalizm mógł pojawić się dopiero po dokonaniu ludobójstwa, w wyniku którego zamordowano 90% pierwotnych mieszkańców przy pomocy broni biologicznej, a następnie po sprowadzeniu milionów niewolników na ich miejsce. Wymagał stworzenia w Europie całej klasy miejskiej biedoty, dla której jedynym ratunkiem była niebezpieczna podróż przez ocean, a następnie stłumienie dążeń tej biedoty, kiedy chciała wykazać się niezależnością od rynku w trakcie kolonizacji zachodu.

Kapitalizm wydaje się być domyślnym systemem normującym stosunki społeczne i gospodarcze, ponieważ przez kilkaset lat zakorzenił się na świecie i objął swoimi mackami każdy aspekt życia, sprowadzając stosunki między ludźmi do wymiany towarowej, a ludzkie potrzeby – do źródeł zysku. Zmiana będzie trudna, nie oznacza to jednak, że nie należy otwarcie nazwać stosunku do kapitalistycznych środków produkcji. Tak samo, jak obalenie feudalizmu wymagało próby wyobrażenia sobie niewyobrażalnego, tak podobny wysiłek musi postawić przed sobą lewica, myśląc o nowym świecie, w którym podstawą istnienia jest coś innego niż indywidualny egoizm, który pomnożony przez wszystkich ludzi na świecie da postęp. Nie oznacza to, że należy startować z nową, gotową propozycją. Na dobry początek wystarczy umiejętność nazwania zła złem i powiedzenia, że jeśli ludzkość i Ziemia w kształcie, w którym ją znamy mają przetrwać, muszą zniszczyć kapitalizm.

Tłumaczenie, że kapitalizm jednak może być dobry i etyczny jest chyba jeszcze bardziej utopijne niż jego odrzucenie. Kapitalizm miał pół tysiąclecia, żeby pokazać, że nie jest w samej swojej konstrukcji zły – ale nie udało się. Nawet jego najlepsze okresy zbudowane były na barkach niewolników, ofiar ludobójstw, kolonializmu. Z kolei środki, które miały służyć poprawie bytu zawsze były nienaturalne dla systemu, musiały być wywalczone niesamowitym wysiłkiem i nigdy nie były stabilne.

Jeśli równość i wolność mają być podstawą stosunków społecznych, jeśli ludzka godność ma być faktycznym, ostatecznym celem, a nie tylko środkiem (jednym z wielu) do realizacji zysku, konieczne jest stworzenie systemu stosunków społecznych, dla których te wartości są centralne, a nie incydentalne, możliwe do wyboru obok dziesiątek innych. Pierwszym krokiem do tego jest nazwanie kapitalizmu po imieniu – złym.

Dodaj komentarz