Ścieżka rowerowa z paneli słonecznych nie jest sukcesem, dajcie temu już spokój, drogi z paneli słonecznych to zły pomysł i kropka.

1bc511eb1

Świat obiegła informacja o ścieżce rowerowej z Holandii, która ma zrewolucjonizować pozyskiwanie energii ze Słońca. Po pół roku wielki hajp, przekroczenie zakładanych wyników i tak dalej.

Po pierwsze – dlaczego panele słoneczne w drogach są złym pomysłem. Generują mniej energii z powodu horyzontalnego ułożenia (-20 do 30%); promieniowanie jest pochłaniane przez chroniącą je szybkę (-10 do 15%); są kilkakrotnie droższe w zakupie i prawdopodobnie znacznie droższe w utrzymaniu; nagrzewają się bardziej, co obniża ich efektywność. W sumie będzie obniżenie efektywności o połowę. Mniejsza skuteczność przy większych kosztach – interes życia. Panele powinny pozostać tam, gdzie ich miejsce – na dachach. //Dłuższą krytykę znajdziecie w starszym artykule.//

A wracając do holenderskiej ścieżki. Przede wszystkim, pół roku temu ogłoszono, że ścieżka miała generować 25kWh/m^2. Wygenerowała dokładnie tyle, jeśli był jakikolwiek wzrost, był marginalny.

Ile generowały panele ustawione na dachach kilka kilometrów od ścieżki? Prawie dwa razy więcej energii, średnio 47kWh/m^2. Kolejna rzecz – ścieżka wygenerowała energię wartą ok. 1000$ rocznie. Kosztowała cztery miliony. Powodzenia z czekaniem cztery tysiące lat na zwrot inwestycji.

Pakowanie paneli słonecznych pod ziemię to wciąż zły pomysł, jest nieefektywne, droższe i skrajnie bezsensowne. O wiele lepszym pomysłem jest montowanie lepszych, tańszych i efektywniejszych paneli na dachach. Albo nad drogami. Albo obok dróg. Ale nie pod nimi. Wyliczenia i szczegóły – w filmie.

Dodaj komentarz