Serbski zbrodniarz Radovan Karadzic ukrywał się jako znany new age’owy guru

307210_v1

Międzynarodowy Trybunał w Hadze ma problem ze ściganiem serbskich zbrodniarzy wojennych – niektórzy zdołali uciec i porządnie się schować, inni są bezkarni z powodu pleców, jakie mają w Belgradzie. Ale większość z nich to płotki w porównaniu do Radovana Karadžića, byłego premiera zbuntowanej Republiki Serbskiej, ludobójcy odpowiedzialnego za zamordowanie ośmiu tysięcy ludzi w Srebrenicy.

Mając już w ręku tytuł największego mordercy Bałkanów, Karadžić postanowił zdobyć również medal za „najlepsze najgorsze miejsce do ukrycia przed sprawiedliwością”. Kilka lat na fałszywych papierach chłopa z niewielkiej wsi nie było w stanie zaspokoić jego ambicji. Po zbrodniach dokonanych z bronią w ręku postanowił dalej szkodzić ludziom – tym razem promując szkodliwe szamaństwo, medycynę alternatywną. Początek jego kariery datuje się na 2005 rok, skończyła się w 2008.

Radovan Karadžić został Draganem Dabicem, popularnym new-age’owym guru w Belgradzie, którego zdjęcia krążyły swobodnie w sieci i prasie. Żeby ukryć swoją charakterystyczną szczękę – zapuścił brodę, dla efektu zapadniętych oczu lekko się głodził. W momencie aresztowania prowadził nawet mały dział w ogólnokrajowej gazecie, współpracował przy promocji suplementów diety w USA. Na co dzień zarabiał na wymyślonej przez siebie metodzie leczenia bioenergią. W ostatnich tygodniach wolności Dabic-Karadzic pomagał również w opracowaniu metody i urządzenia do leczenia bezpłodności u mężczyzn. Polegała na trzymaniu rąk w pobliżu jąder i przykładaniu do nich metalowego kubeczka.

Więcej na New York Times

Dodaj komentarz