W Sztokholmie przerabiano dzikie króliki na biopaliwo

Rabbit_Looks_Surprised_by_Monique_Haen

W 2008 i 2009 roku centrum Sztokholmu było rozkopywane przez dzikie króliki. Zwierzęta niszczyły parki, powodowały duże straty i utrudniały życie mieszkańców. Żeby ograniczyć problem, władze wynajęły służby, których zadaniem było łapanie/odstrzeliwanie królików i mrożenie ich.

Po co mrozić? Żeby przechować je przez kilka dni, zanim nie zbierze się ich wystarczająco dużo. Kiedy lodówki się zapełniały, po zwłoki zgłaszała się firma, która transportowała je do ciepłowni w miejscowości Karlskoga, która specjalizowała się w przetwarzaniu tłuszczu zwierząt w biopaliwa wykorzystywane do ocieplania domów w centralnej Szwecji.

W 2008 roku spalono 6000 królików, w 2009 było to 3000. W spalarni kończyły również zwłoki innych zwierząt – zarówno tych dzikich, jak i resztki z przemysłu mięsnego.

P.S. Oczywiście nie ma w tym nic szokującego i to żaden news, alternatywnym i stosowanym w każdym innym miejscu na Ziemi sposobem jest zabijanie szkodników i palenie ich po prostu, w celu utylizacji. Szwedzi dodali do tego po prostu kupę procedur, zaciekłą debatę publiczną o ochronie zwierząt, mrożenie i ogrzewanie.

źródło: Spiegel.de

Dodaj komentarz