W trakcie katastrof ciała nie powodują zagrożenia epidemią. Priorytetem powinna być identyfikacja, nie grzebanie

iowa7

Prawdopodobnie, zupełnie jak ja sam, wierzyliście, że po katastrofach naturalnych należy jak najszybciej zakopać ciała zmarłych, żeby nie zwiększać ryzyka epidemii wśród uratowanych. W końcu choroby zaraz po powodzi czy trzęsieniu Ziemi są poważnym zagrożeniem.

Ale w święta przekopywałem sobie strony Światowej Organizacji Zdrowia i trafiłem na odnośnik do bardzo ciekawego dokumentu, w którym dokładnie opisuje się, w jaki sposób powinno obchodzić się z ciałami: „Management of dead bodies after disasters: a field manual for first responders„.

Okazuje się, że zwłoki nie mają związku z ryzykiem epidemii, a pośród ocalałych mogą pojawić się tylko te choroby, które i tak trapiły populację. I kiedy zastanowić się nad tym dokładniej, ma to sens. W końcu większość ofiar zmarła z powodów, które nie są powiązane z chorobami – uderzenia, utopienia, szok, wychłodzenie. Poza tym byli zupełnie zdrowymi ludźmi. Nie mają jak być źródłami chorób.

Z drugiej strony – budowanie masowych grobów, żeby tylko pozbyć się zwłok rodzi wiele problemów – uniemożliwia identyfikację ofiar, utrudnia szacowanie liczby zmarłych, odbiera rodzinom możliwość pogrzebania swoich bliskich. Przy okazji odciąga środki od działań, które mogą posłużyć ratowaniu uwięzionych (przydają się do tego koparki i łopaty i pracownicy).

W dokumencie podane są instrukcje, w jaki sposób radzić sobie ze zwłokami. Pozwala się na czasowe chowanie, ale odradza się korzystanie z wapna i innych środków, ponieważ utrudniają identyfikację. Jeśli chodzi o środki zaradcze dla ad hoc ratowników – wystarczą gumowe rękawice i częste mycie rąk.

Nie chodzi o to, żeby pozostawiać zwłoki na ulicach, gdzie zostały znalezione. W końcu nikt nie chce czuć rozkładu czy patrzeć na dzikie zwierzęta, które jedzą ludzi. Ważne jest jednak, żeby nie ulegać średniowiecznym przekonaniom o miazmatycznym powietrzu, które rodzi choroby. W wypadku katastrof naturalnych zwłoki nie stanowią zagrożenia dla żywych (chociaż stanowią je np. w wypadku epidemii), ale zawsze pozostaje mnóstwo czynników, które mogą doprowadzić do jeszcze większych zniszczeń. Żeby ich uniknąć, trzeba umieć dobre szacować ryzyko.

Dodaj komentarz